Chaos

Wiadomo było od minimum 6 lat, że Apokalipsę zasygnalizuje nam szybko narastający chaos.
Połączony z destrukcją, dekompozycją, wyreżyserowanym potężnym kryzysem gospodarczym, cywilizacyjnym i społecznym.
Kryzysem osiągającym błyskawicznie skalę globalną.
Projekt „Wielkiego Izraela” wymaga przecież ogromnych ofiar.
Nie tylko od fanatycznych zwolenników Donalda Trumpa.
Przy okazji od nas wszystkich.
Również od naszych rodzin.
Gdy patrzymy na ogrom zbrodni dokonywanych w ostatnich dniach przez Izrael oraz armię USA — w Teheranie, w Strefie Gazy, w Syrii i w Libanie — gdy obserwujemy nieokiełznany cynizm syjonistów i satanistów, gdy patrzymy na zamieniane w pył uczelnie, szkoły i przedszkola, aktualnie na Bliskim Wschodzie, a za chwilę wszędzie, przypominamy sobie o obietnicy nadchodzącej Apokalipsy.
Zainicjowanej przez satanistów z początkiem roku 2020-tego.
Czy chaos jest globalistom potrzebny?
Zakładając, że chcą zrealizować swój satanistyczny projekt globalny, w tym obłędną ideę „Wielkiego Izraela”, chaos jest, z ich punktu widzenia, niezbędny.
W związku z tym musiał pojawić się na Ziemi najgłupszy Prezydent w dotychczasowej historii USA oraz jego najgłupszy minister wojny — Pete Hegseth.
Tak naprawdę nadurniejszy w dotychczasowej historii ludzkiej cywilizacji.
Do w/w dwójki błyskawicznie dołączyła najmocniej sfanatyzowana ekipa zarządzająca Tel Avivem.
To wszystko musiało stać się faktem, żeby tak potrzebny globalistom chaos, błyskawicznie potężniejący na skalę epokową, zamieniał się w rzeczywistość.
Obserwując nadciągający do każdego z nas, do każdej polskiej rodziny, kryzys — ale również każdej europejskiej, amerykańskiej, azjatyckiej i australijskiej — pamiętajmy o projekcie „Wielkiego Izraela”.
To jest owa pierwsza, zdecydowanie najważniejsza i niezwykle dobitna praprzyczyna największego zła na świecie.
Zła absolutnego.